Dla dzieci

zdjęcie: tablica.pl
***
…boję się…
***
Zgasło w przedpokoju światło…
Wszyscy spać się położyli.
Ja nie zaznam dziś spokoju.
No i słyszę już po chwili…
*
Puk, puk, puk – ktoś w szybę stuka;
co daje mi do myślenia
że to pewnie „duszki domu“:
niegdysiejsze pokolenia…
*
Trzask, trzask, trzask – podłoga trzeszczy;
to ktoś tu się do mnie skrada.
Ja dostaję zimnych dreszczy;
no a krzyczeć nie wypada…
*
Mają przecież mnie za zucha
wszyscy starsi domownicy.
Więc byłaby dla mnie „skucha“
gdybym wrzeszczał po próżnicy…
*
Przydał by mi się przyjaciel.
Jakiś pieseczek nieduży.
Spałby ze mną na kanapie;
strach by snu już mi nie zburzył.
*
Mamo, tato – kupcie psiaka;
bo samemu spać zbyt straszno.
Słychać jakieś dziwne głosy
gdy tylko światła pogasną…
*****

autor: bronmus45
Przetrwać zimę…

Pomoc dla przyjaciół

Lato już się skończyło i nastały dni jesiennej szarugi. Rolnicy zwieźli z pól ostatnie już resztki plonów. Pozostałości ziarna po żniwach i pracach związanych ze zwózką zboża zostały wyjedzone przez ptaki i polne myszy. Niezauważone w czasie tych obfitych posiłków ziarenka, teraz wbite w glebę przez padające deszcze. Leśne jagody i inne nasiona drzew – już też dawno wyjedzone. Dla stołowników pól i lasów nastawały zatem coraz cięższe dni. Ci „miastowi” – jak można by nazwać niektóre gatunki ptaków – wróbelki, sikorki, kawki, sierpówki, czy często odwiedzające miejskie blokowiska mewy śmieszki czy czarnogłowe – nawet gołąb grzywacz – mogły liczyć na odpadki z miejskiego śmietniska. Inne – bardziej dzikie muszą sobie radzić same. Jesień już się skończyła – nastała sroga zima z tęgim mrozem i dużymi opadami śniegu. Zmrożona ziemia nie pozwalała grzebiącym w niej ptakom na odkrywanie jakichś pozostałości ziaren, czy mieszkających w swoich norkach robaczków. Na dodatek gruba warstwa śniegu – jak pierzyną pokryła calutką, okoliczną ziemię. Gdzież tam ptakom dobrać się do resztek jakiegokolwiek pożywienia, znajdującego się jeszcze tu i ówdzie na ziemi; jak ludzie z łopatami i sprzętem mechanicznym ledwo sobie radzą przy odśnieżaniu swoich uliczek. Głód coraz mocniej zaczął zaglądać w oczy, dzióbki i żołądki skrzydlatych przyjaciół. Wiedzione jakimś swoim dzikim instynktem – po kilku dniach głodówki – zaczęły siadać na parapetach okien i zaglądać przez szyby do środka. Patrzyły prosząco w okna, tak że przy nawet najmniejszym swoim ruchu uciekały – widząc poruszające się lustrzane odbicie. Po paru dniach i zachęcie w postaci posypanego ziarnem lub okruchami chleba parapecie, coraz już częściej zaczęły odwiedzać tę ich upragnioną stołówkę. I tak zaczyna się moja – ilustrowana swoimi zdjęciami – opowieść o zimowej stołówce na moim parapecie.


…huhu…ha – huhu…ha – dla nich zima zła…

POPATRZ NA PTASZKI; KTÓRE WŁAŚNIE ZIMĄ
MOGŁYBY DOSTAĆ OKRUSZKI OD CIEBIE.
ONE – ŻE DZIKIE – POD ŚNIEGIEM NIESTETY
NIE MOGĄ ZNALEŹĆ POKARMU DLA SIEBIE.


WIĘC POPROŚ MAMĘ, TATĘ ALBO DZIADKA;
BY CI POZWOLIŁ WSPOMÓC TYCH BIEDAKÓW.
BO ONE SAME NIE POPROSZĄ CIEBIE
ALBOWIEM NIE ZNASZ JESZCZE MOWY PTAKÓW.


SPÓJRZ; JAK BŁAGALNIE PATRZY W OKNA TWOJE
WŁAŚNIE TA KAWKA – SPRAGNIONA JEDZENIA.
JEŚLI WSPOMOŻESZ GŁODNĄ W TAKĄ ZIMĘ;
SKOŃCZĄ SIĘ JEJ ZAPEWNE DZISIEJSZE ZMARTWIENIA.


ALBO TE BIEDNE MEWY, CIĄGLE ZIMĄ GŁODNE;
KIEDY LODEM SĄ SKUTE RZEKI I JEZIORA.
ONE ZAŚ JEDZĄ RYBY, KTÓRE POD TYM LODEM
NIE SĄ DLA NICH DOSTĘPNE – BO INNA TO PORA.


RÓWNIEŻ I GOŁĄB GRZYWACZ PEWNIE BY COŚ PODJADŁ;
BO SPOD ZMARZNIĘTEJ ZIEMI ZIARNA NIE WYGRZEBIE.
WIĘC BĄDŹ TAK DOBRYM, DAJ MU GARŚĆ OKRUSZKÓW;
A WSPOMOŻESZ TYM SAMYM GŁODNEGO W POTRZEBIE.



WRÓBELKI TEŻ ZGŁODNIAŁY, GDY ZIMA NA DWORZE.
NIE TRZEBA IM ŻAŁOWAĆ ZIAREN SYPNĄĆ NIECO.
BĘDĄ CZĘSTO ODWIEDZAĆ NASZE BALKONIKI;
AŻ PRZYJDZIE WIOSNA, LATO – NO I ZNÓW ODLECĄ.


JEDNAK ŚLICZNE SIKORKI – RZADZIEJ TUTAJ GOSZCZĄ;
WYSTRASZONE PRZEZ DUŻO WIĘKSZE OD NICH PTAKI.
LECZ I ONE PODJEDZĄ, GDY NIE MA NIKOGO;
JEŚLI TYLKO COŚ GROZI – ZARAZ FRUNĄ W KRZAKI.


TAKŻE, GDY JESTEŚ W PARKU NA SPACERZE Z MAMĄ;
MOŻESZ CZĘSTO ZOBACZYĆ – JAK KACZKI ZGŁODNIAŁE
BIEGNĄ TU – W TWOJĄ STRONĘ – MAJĄC TĘ NADZIEJĘ
ŻE WSPOMOŻESZ JE CHLEBEM – DLATEGO TAK ŚMIAŁE.
***
Dokarmianie ptaków ma swoje zasady;
by nigdy to nie było jedzenie solone.
Nie może nim być również spleśniałe pieczywo
ani tłuszcz zjełczały – czy ziarno zmoczone.
*
Przestrzegajmy zatem tych zasad żywienia.
Bo ptaki wszystko zjedzą – a potem chorują.
Latem nie dokarmiajmy – by ich nie oduczyć
samodzielnego życia – czego potrzebują.
*

Brak komentarzy: