Był dosyć znanym i szanowanym człowiekiem w swoim środowisku. Miał mieszkanie, żonę, dzieci. Zwykła polska rodzina. Na wskutek przekształceń własnościowych i upadku firmy w której pracował, stracił dobrze płatną pracę. Poszukiwanie następnej zajęło sporo czasu. Wszelkie oszczędności szybko znikały z konta. Musiał więc podjąć pierwsza lepszą pracę, by utrzymać rodzinę. Pracę bardzo słabo płatną. Najpierw odeszła żona, zabierając z sobą dzieci. Do swoich rodziców, a potem…całkiem. Rozwód. Rozpił się, przestał płacić czynsz, pozbył się mieszkania. Przestał też pracować. Często żywił się i spał przy śmietnikach. Facet z doktoratem. Znałem go…i już go nie ma. Biednemu zawsze wiatr w oczy…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz