Być kulą u nogi…
Niewiele jest w realnym świecie chwili obecnej rodzin tzw. pokoleniowych, żyjących zgodnie pod jednym dachem. Co i rusz czytamy lub też słyszymy wróżnego rodzaju publikatorach 0 rodzicach czy dziadkach przeżywających koszmar swoich ostatnich dni na tym świecie, pośród wydawałoby się najbliższych, czyli dzieci lub wnuków. Polska rodzina, uważająca się za katolicką, potrafi już na ziemi zgotować swoim bliźnim piekło. Mieszkający w oborze razem z krowami ojciec czy matka nie było i nie jest niczym dziwnym czy odrażającym, niestosownym dla ich potomków… A ci starzy, często schorowani ludzie wstydzili się wychodzić za dnia na światło dzienne, by ich ktoś nie zauważył i rozpoznał jako dawnych swoich dobrych znajomych, często uważanych za znakomitych gospodarzy. Dziś są u swoich dzieci – po przepisaniu im gospodarstwa na tzw. „dożywociu”… Jako kule u nogi…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz