czwartek, 20 marca 2014

Co na sercu, to i na języku...

Podejrzewam, że trafność tego przysłowia możemy ustawić akurat na jednej z najwyższych półek. Szczególnie odnosząc go do osób będących "pod wpływem". Wszelkie ukrywane przed bliskimi - gdzieś wewnątrz siebie - opinie na ich temat, zadawnione pretensje spotęgowane dodatkowo przez właśnie ten "wpływ" wychodzą na zewnątrz, odkrywając prawdziwą osobowość człowieka. Znajdujące się tam - w głębi jego duszy spostrzeżenia, są tak głęboko zakorzenione, że żadne, chociaż ciągłe udawanie przed światem swojej normalności, nie zadławi tych wewnętrznych ocen. Bo właśnie owa skrzętnie udawana codzienność wobec innych jest najbardziej fałszywą. Co jakiś czas znajduje więc ujście w postaci wylewnych osądów, potocznie i dla świętego spokoju uważanych za majaczenie osoby znajdującej się "pod wpływem"... Lecz to tylko pozory...

Brak komentarzy: